Administracja | [ Zaloguj ]

„Wiersze”

O wierszach

Poezją jest to, czego nie można przekazać w żaden inny sposób, jak tylko w formie wiersza. I wiersze księdza Tadeusza Zaleskiego wyrażają właśnie ten swoisty rejestr myśli i przeżyć. Są o tym, czego nie da się ująć ani w potocznej rozmowie, ani w kazaniu, ani w żadnej innej formie wypowiedzi nie podzielonej na wersy. Nie udają, i nie zastępują modlitwy. Rodzą się z �barw myśli i oczu�, którymi mieni się czarna sutanna ich bohatera.

Z jednostkowego doświadczenia konkretnego czło-wieka forma poetycka utrwala tylko to, co stanowi o jego tożsamości i losie. Ten los w przypadku bohatera wierszy ks. Zaleskiego określony jest najpierw przez przodków. Przez ich wędrówkę ze Wschodu, przez ich polskość kresową, przyniesioną do Krakowa. A po wtóre, ten los określony jest przez Kraków. Kraków z jego królewską sakralnością Wawelu, i z jego � tym bardziej przez to dojmującą � przyziemnością. I to jest także nasz Kraków. Nie ten z telewizji, albumów i pocztówek. Dawne szóste liceum na Skałecznej, spacery po pustych bulwarach, nowohuckie parafie, warsztaty i kaplice z żużlowych pustaków, poranna mgła, chłód.

I to są nasze licealne lektury sprzed trzydziestu lat: Judym, który umiera i powraca, Konrad, który przychodzi z odmrożonymi rękami. Książki zapomniane dziś i � podobno � bezużyteczne. Tyle, że przed laty ktoś znalazł dla nich zastosowanie. Postanowił usypać z nich �redutę Ordona�.

płynie strużka krwi ablowej

szeroka jak historia

głęboka jak nienawiść

/... /

płynie przez pokolenia potok krzywd

rzeka straconych lat

zmieniają się ustroje, strach pozostaje


Reduta, którą wznosi ksiądz Zaleski rzucona jest w poprzek tego nurtu "krwi ablowej". Nie jest miejscem śmierci, ale życia wypełnionego troską o innych. Miejscem czuwania przy chorych i konających, którzy potrzebują ciszy � i przy umarłych, którzy potrzebują słów pamięci. Można też sobie wyobrazić, że tę redutę ksiądz Zaleski sypie gdzieś w środku współczesnego Krakowa, i każdego innego miasta, wśród nas, ludzi wypełnionych obojętnością. Nie broni jej przed nami. Przeciwnie. Pragnie, aby ona została przez nas zdobyta. Bo kto raz postawi swoją stopę na tej jego reducie, ten już na zawsze przestanie "kręcić się wraz z ziemią / wokół własnej osi".

Andrzej Waśko